Dokąd?

canada01

Kolejny wpis z cyklu: „Subiektywny Poradnik Motocyklisty”. 

#2 Dokąd?

Tym razem postanowiłam zająć się tematem związanym z wyborem trasy… Z pewnością macie wymarzone zakątki na świecie, które chcielibyście zobaczyć z siodełka motocykla. Muszę się Wam przyznać, że ja sama marzę o odległej Nowej Zelandii, Kirgistanie, Wyspach Brytyjskich czy Alasce. Niemniej jednak nawet blisko domu znajdziemy trasy oraz miejsca, na których widok opadnie nam szczęka albo chociaż pojawi się na naszej twarzy przysłowiowy banan. I to niezależnie, gdzie mieszkamy!

Nim wyruszyłam poza granice naszego kraju… przez dziesięć lat jeździłam wraz z moim Ojcem w klubie motocyklowym. Średnio, co drugi weekend, gdzieś wyjeżdżaliśmy… odkrywając nowe zakątki w Polsce. Zliczając kilometry, wyszło, iż wspólnie przejechaliśmy ponad 100 000 km, jeżdżąc tylko po naszym kraju! (Jak widzicie apetyty rośnie w miarę jazdy) Co wyniosłam z tamtych podróży? Jeśli chcesz, zobaczyć świat zbaczaj z głównych tras! Omijaj szerokim łukiem autostrady… drogi ekspresowe… no, chyba że chcesz widzieć jedynie białą, bądź żółtą linię dzielącą pasy ruchu?! Rozpocznij „podróżowanie” od własnego kraju. Odkryj go na nowo, a na pewno cię nieraz zaskoczy. Znam osoby, które planują wyjazdy do Izraela, Afryki, Ameryki Południowej, a gdy je zapytasz, czy były w Bieszczadach albo Kotlinie Kłodzkiej usłyszysz… Jeszcze nie!

VIRB PictureNie wiem, jak Wy, ale ja wyruszając, gdzieś dalej staram się dosyć dokładnie zaplanować trasę. Przede wszystkim, aby wykorzystać maksymalnie czas i by nie pominąć najciekawszych miejsc na trasie. Nie wspominając o sprawach budżetowych, ale o tym napiszę innym razem. Opracowana wcześniej trasa, także motywuje mnie do dalszej jazdy… trzyma mnie trochę w ryzach, bo nieraz chętnie zostałabym w niejednym miejscu dłużej na „kilka” dodatkowych dni, a przecież kiedyś trzeba wrócić do domu. Jednak, jak się przekonałam podczas wypraw… nie jesteśmy w stanie zaplanować wszystkiego! Zegarek już pierwszego dnia można wrzucić do sakwy i po prostu wrzucić na luz, bo prawdziwa przygoda rozpoczyna się wtedy, gdy los zaczyna płatać nam figle i np. droga zostanie zmyta przez ulewne deszcze, bądź zamknięta z powodu opadu śniegu albo z powodu tornada, które przeszło dzień wcześniej. Wszystkich tych sytuacji doświadczyłam na własnej skórze. Nerwy w takich chwilach czasami biorą górę, kiedy to nagle pod koniec dnia trzeba przejechać dodatkowe 200-300km (gdyż to jedyny możliwy objazd). W sytuacji nerwówki musisz odpowiedzieć sobie na kilka zasadniczych pytań m.in.: „po co to robisz?” oraz „czy możesz skrócić trasę danego dnia i zmienić miejsce docelowe?”. Jeśli „musisz” dojechać do wyznaczonego miejsca nie pozostaje Ci nic innego, jak jechać przed siebie i cieszyć się, bo przecież robisz to, co kochasz. Dodatkowo, jeśli dobrze zaplanujesz postoje to nawet przejechanie 900 km w ciągu dnia (drogami lokalnymi), nie będzie dla Ciebie straszne!

DSC_1075-2Kolejna lekcja, jaką wyniosłam z moich dalszych podróży to fakt, że nie jesteś w stanie zobaczyć wszystkiego… nawet podczas wypraw liczących kilka tygodni czy miesięcy! Przyznam się szczerze, że ja sama nawet z tego faktu się cieszę. Gdyż dzięki temu, że gdy tylko zjawię się ponownie w danym państwie bądź regionie, będę mogła zobaczyć, coś nowego i znowu poczuć się niczym małe dziecko, które odkrywa świat. Bo, najwięcej frajdy dają wizyty w danym miejscu po raz pierwszy. Chłoniemy wtedy wszystko dookoła… nasze wszystkie zmysły są zaangażowane… czujemy nowe zapach, słyszymy nowe dźwięki, sylaby, melodie, smakujemy nowego jedzenia,… widzimy coś po raz pierwszy.

Następna moja rada, gdy chcesz coś zwiedzić po drodze, bądź wybrać krajoznawczą trasę postaraj się nie planować danego dnia zbyt wielu kilometrów w siodle. Rozkoszuj się tym dniem,… nie pędź na złamanie karku z punktu A do punktu B niczym struś pędziwiatr.

DSC_1456-3Kiedy opracowujesz trasę swojej wyprawy, postaraj się zaplanować drogę, tak by nie jechać tą samą trasą dwa razy. Życie jest za krótkie, a świat zbyt olbrzymi i piękny by tracić czas na tę samą drogę… no, chyba że zaskarbiła ona twoje serce.

Najlepszymi przewodnikami są miejscowi! Nie bój się zapytać pani na stacji czy starszego pana w sklepie o kilka wskazówek. Tak, jak ty znasz swoją okolicę niczym własną kieszeń tak i oni mogą polecić Ci najciekawsze miejsca oraz trasy, o których nie przeczytasz w żadnym przewodniku.

No dobrze, a co zrobić, gdy nie ma się kogo zapytać o trasę? Jak rozpoznać na mapie te najciekawsze? Im droga ma wyższy/dłuższy numer tym z pewnością będzie bardziej emocjonująca (oraz pusta). Zamiast 9tki wybierz 30, 89, 618 albo 4656!!

P.S. Nie zwlekaj z podróżami! Jedź puki „sezon” trwa, nim będzie za późno by ruszyć się z fotela bujanego!

About ridingacross

Weronika Kwapisz (1985), Polish social psychologist, actress, columnist, and traveler. A lady who likes to infect others with her passion. For her, nothing is impossible because as she says: “Dreams exist to make them come true”.

Scroll To Top