Harley-Davidson Forty-Eight

hd4

New day,… new bike. This time I decided to try Harley-Davidson Sportster Forty-Eight and once again I’m positively surprised. 🙂 Forty-Eight rides remarkably gently for it’s quite big 1200cc engine. I could swear that’s only 600cc motorbike but the heart of this bike and it’s hubble-bubble bass sound reminds me that’s a bigger motorcycle than I’m thinking. I’m opening the throttle and I feel the diffrence in speeding between this bike and HD 883 Iron. But for me this bike it’s more… ‚boulevard model’. Footpegs mounted far away in a front, rider bended over the tank… that bike was created to conquer the city… to flash in the town (even tank confirms it… with only 7,9l capacity). But hey I promise you everybody will like it! Even your neighbors because mufflers sound more like kettledrums from Bach orchestra then Heavy-Metal band 😛

hd3hd2

hd1hd4

 

 

Suzuki Experience Tour 2016

IMG_5324

Kolejny raz z rzędu zostałam zaproszona na „Suzuki Experience Tour”. Impreza ta na stałe wpisała się w kalendarz testów motocyklowych. Czułam się zaszczycona, że wraz z grupa dziennikarzy największych magazynów oraz portali motocyklowych mogłam testować nowości Suzuki.

Sezon rozpoczęłam z przytupem, gdyż na start otrzymałam do testów GSX-S1000. Model ten mogę podsumować, jako 140KM czystej radości! Aż, trudno uwierzyć, że jeszcze kilka miesięcy temu śmigałam małym VanVan’em… Po zimowym śnie musiałam się szybko obudzić, gdyż do dyspozycji miałam atomowe przyspieszenie w porównaniu do małej 125tki, którą okrążyłam Europę. Dodając gazu w motocyklu można się na autostradzie zagapić, dlatego warto od czasu do czasu zerknąć na licznik czy oby przypadkiem nie przekroczyliśmy dozwolonej prędkości. W wersji turystycznej oznaczonej literką „F” mamy do dyspozycji owiewki, które skutecznie osłaniają nas od wiatru i jazdę przy prędkości rzędu 140km/h należy uznać za komfortową, jak na nakeda. Natomiast jazdę bez szyby mogę jedynie porównać do CrossFitu prowadzonego przez sadystycznego trenera.

set10Największą niespodzianką imprezy była premiera Suzuki SV 650. Czekały na nas świeżo zarejestrowane modele z zerowymi przebiegami. Byliśmy jednymi z pierwszych osób na świecie, które miały okazję przetestować SVkę. Pierwsze wrażenia?! Pozytywne! Wygodna i naturalna pozycja kierowcy, która z pewnością sprawi, że wiele osób będzie chciało wyskoczyć, gdzieś dalej tym motocyklem. Naszym celem był Poznań, a konkretniej miejscowość Bednary, gdzie znajduje się tor Sobiesława Zasady. Na którym czekał na nas Janusz Czaja z Suzuki Shell Moto Szkoły oraz Krzysztof Porawski z Sobiesław Zasada Centrum, którzy przygotowali dla nas kilka ćwiczeń sprawnościowych na torze.

set11 set2

Na pierwszy ogień poszedł slalom, który doskonale pozwala sprawdzić prowadzenie motocykla. Wszyscy sumiennie słuchaliśmy uwag Janusza czego efektem było idealne pokonywanie slalomu. Następna próba – ciasne ósemki… jeśli choć na chwilę się zagapisz, popełnisz chociażby drobny błąd kończy się to najechaniem na linię, bądź wypadnięciem z toru. Byłam spięta, nie szło mi tak, jakbym chciała. Czułam presję bardziej doświadczonych kolegów, którzy to obserwowali kolejne przejazdy. Na całe szczęście parę razy jedynie wyjechałam za linię, niestety jeden z dziennikarzy nie ma tyle szczęścia i wykonując to ćwiczenie zaliczył na motocyklu wywrotkę. Kolejne ćwiczenie odbyliśmy na jedynym w Polsce stanowisku z przeszkodami ruchomymi. Pozwoliło to zbadać zachowanie motocykla podczas gwałtownych manewrów, które wykonujemy na przykład podczas nieoczekiwanego wtargnięcia zwierzęcia na jezdnię.

set1  Na koniec mieliśmy możliwość wykonać kilka szybkich przejazdów po części wyścigowej toru. Pomimo, że nie jestem fanem dużych prędkości sprawiło mi frajdę pokonywanie kolejnych okrążeń, kiedy to widziałam, że wskazówki od trenera zaczynały procentować. Na zakończenie testów odbył się konkurs na najwolniejszą jazdę na wyznaczonym odcinku. W pierwszym przejeździe wygrałam (nie będę zdradzać z którym redaktorów  )! Niestety w drugiej rundzie coś mnie podkusiło zmienić „czarnego konia” tych zawodów (zmieniłam motocykl z czarnego na czerwony) i zostałam pokonana, ale na swoją obronę powiem, że przez nie byle kogo, bo samego naczelnego Świata Motocykli – Lecha Potyńskiego. Z taką porażką mogę sobie poradzić!

set3 set9

Zatem, jaki jest nowy Suzuki SV650? To z pewnością miejski maczo! Idealnie sprawdzi się do miasta. Jest wyważony niemal perfekcyjnie. Manewrując nim nie czujemy jego wagi. Motocykl od swojego poprzednika Gladiusa została nieźle odchudzony. Jest lżejszy o 8 kg, a także jest lekko węższy. Dodatkowo została zmieniona kierownica na nieco wyższą dzięki czemu zyskujemy bardziej wyprostowaną pozycję kierowcy. Co z pewnością zadowoli osoby, które planują dalsze trasy, a nie jedynie miejskie slalomy. Zawieszenie także zostało dopracowane… to w Gladiusie dla mnie prywatnie było ciut za sztywne. Inżynierom SVki udało się połączyć bardzo dobrą stabilnością w zakrętach z przyzwoitym komfortem na nierównych nawierzchniach.

Suzuki stworzyło prosty (nie przekombinowany) motocykl. Klasyczna stylistyka cieszy, gdyż projektanci z roku na rok prześcigają się z futurystycznymi koncepcjami, które zmieniają się w oka mgnieniu. Łatwość prowadzenia, ale także zadziorność tego motocykla sprawiają, że z pewnością spodoba się niejednej osobie. Niezależnie czy będzie to stary wyga motocyklowy czy osoba zaczynająca dopiero przygodę z jednośladami.

Scroll To Top