Be Free – Just Ride!

Nareszcie!  Mogę podzielić się z Wami moimi klipem! Mam nadzieję, że zainspiruje on Was do podróży, jazdy, odkrywania świata! Pamiętajcie ‚wszystko zaczyna się od marzeń’… Jeśli możecie o czymś marzyć, możecie także tego dokonać!!  
P.S.
Ten film nie powstałby bez pomocy wspaniałych ludzi! Triumph Polska, Triumph Canarias – GUBRA, Triumph Motorcycles España dziękuję za pomoc w realizacji wyprawy!
Bartek & Kuba dziękuję za wspaniałę zdjęcia! Adam jesteś dźwiękowym wirtuozem! Kuba jesteś filmowym Picasso! Gislaine, Mess Ka, Jan-Uwe dziękuje za pomoc w tłumaczeniu!! 

Janowiec

Temperatura nas nie rozpieszcza, ale póki nie spadnie śnieg, trzeba korzystać z sezonu!!  Dzisiaj nawinęłam ponad 200 km po lokalnych drogach Mazowsza i województwa lubelskiego. I wcale nie byłam sama ze Street Twin’em! Towarzyszyło nam czterech wspaniałych motocyklistów. Mateusz, Zdzisio, Michał i Grzegorz – dzięki za wspólną przejażdżkę!! 

Dokąd?

canada01

Kolejny wpis z cyklu: „Subiektywny Poradnik Motocyklisty”. 

#2 Dokąd?

Tym razem postanowiłam zająć się tematem związanym z wyborem trasy… Z pewnością macie wymarzone zakątki na świecie, które chcielibyście zobaczyć z siodełka motocykla. Muszę się Wam przyznać, że ja sama marzę o odległej Nowej Zelandii, Kirgistanie, Wyspach Brytyjskich czy Alasce. Niemniej jednak nawet blisko domu znajdziemy trasy oraz miejsca, na których widok opadnie nam szczęka albo chociaż pojawi się na naszej twarzy przysłowiowy banan. I to niezależnie, gdzie mieszkamy!

Nim wyruszyłam poza granice naszego kraju… przez dziesięć lat jeździłam wraz z moim Ojcem w klubie motocyklowym. Średnio, co drugi weekend, gdzieś wyjeżdżaliśmy… odkrywając nowe zakątki w Polsce. Zliczając kilometry, wyszło, iż wspólnie przejechaliśmy ponad 100 000 km, jeżdżąc tylko po naszym kraju! (Jak widzicie apetyty rośnie w miarę jazdy) Co wyniosłam z tamtych podróży? Jeśli chcesz, zobaczyć świat zbaczaj z głównych tras! Omijaj szerokim łukiem autostrady… drogi ekspresowe… no, chyba że chcesz widzieć jedynie białą, bądź żółtą linię dzielącą pasy ruchu?! Rozpocznij „podróżowanie” od własnego kraju. Odkryj go na nowo, a na pewno cię nieraz zaskoczy. Znam osoby, które planują wyjazdy do Izraela, Afryki, Ameryki Południowej, a gdy je zapytasz, czy były w Bieszczadach albo Kotlinie Kłodzkiej usłyszysz… Jeszcze nie!

VIRB PictureNie wiem, jak Wy, ale ja wyruszając, gdzieś dalej staram się dosyć dokładnie zaplanować trasę. Przede wszystkim, aby wykorzystać maksymalnie czas i by nie pominąć najciekawszych miejsc na trasie. Nie wspominając o sprawach budżetowych, ale o tym napiszę innym razem. Opracowana wcześniej trasa, także motywuje mnie do dalszej jazdy… trzyma mnie trochę w ryzach, bo nieraz chętnie zostałabym w niejednym miejscu dłużej na „kilka” dodatkowych dni, a przecież kiedyś trzeba wrócić do domu. Jednak, jak się przekonałam podczas wypraw… nie jesteśmy w stanie zaplanować wszystkiego! Zegarek już pierwszego dnia można wrzucić do sakwy i po prostu wrzucić na luz, bo prawdziwa przygoda rozpoczyna się wtedy, gdy los zaczyna płatać nam figle i np. droga zostanie zmyta przez ulewne deszcze, bądź zamknięta z powodu opadu śniegu albo z powodu tornada, które przeszło dzień wcześniej. Wszystkich tych sytuacji doświadczyłam na własnej skórze. Nerwy w takich chwilach czasami biorą górę, kiedy to nagle pod koniec dnia trzeba przejechać dodatkowe 200-300km (gdyż to jedyny możliwy objazd). W sytuacji nerwówki musisz odpowiedzieć sobie na kilka zasadniczych pytań m.in.: „po co to robisz?” oraz „czy możesz skrócić trasę danego dnia i zmienić miejsce docelowe?”. Jeśli „musisz” dojechać do wyznaczonego miejsca nie pozostaje Ci nic innego, jak jechać przed siebie i cieszyć się, bo przecież robisz to, co kochasz. Dodatkowo, jeśli dobrze zaplanujesz postoje to nawet przejechanie 900 km w ciągu dnia (drogami lokalnymi), nie będzie dla Ciebie straszne! Read more

„Don’t PANIC!”

DSC_2431

„Subiektywny Poradnik Motocyklisty”

 

#1 „Don’t PANIC!”

Nim zaczniesz się pakować musisz zrozumieć trzy rzeczy… Po pierwsze żyjemy w XXI wieku i prawie w każdym zakątku świata w promieniu kilkuset kilometrów znajdziesz sklep czy targ, gdzie będziesz mógł kupić najpotrzebniejsze rzeczy albo spotkasz ludzi, którzy wyciągną do Ciebie pomocną dłoń. Dlatego nie panikuj… nie ma sensu zabierać ze sobą wszystkiego… w końcu nie jesteś żółwiem, który zabiera ze sobą cały dom, prawda?!
Jestem przekonana, że chcesz zasmakować wolności, przygody i uwolnić się choć na chwilę od swojego dotychczasowego życia. Dlatego niech zasada: „less is more” (tłum. „mniej znaczy więcej”) będzie twoim mottem podróżniczym. 
Podczas moich wypraw spotykałam na swojej drodze różnych motocyklistów,.. część z nich miała ze sobą krzesła, leżaki, prysznice, lodówki i inne gadżety… Znam też takiego motocyklistę, który nie rozstaje się z akordeonem. Chęć zabrania swojego ukochanego instrumentu jeszcze rozumiem, lecz tysiąca gadżetów, które będzie musiał targać nasz biedny osiołek (czyt. motocykl) już nie. 
Zastanów się nad listą rzeczy do zabrania. Zrób porządną selekcję i nie pakuj się w dniu wyjazdu (zaoszczędzisz nerwów oraz zdrowia własnego, jak i swoich bliskich). Nie ma nic gorszego, niż ruszać (przepraszam za słownictwo) ” na wkurwie”. Uwierz mi doświadczyłam tego… Człowiek zamiast się cieszyć, że oto rozpoczyna wielką przygodę ma mętlik w głowie… jest wnerwiony i uciekają mu te piękne ulotne chwile. 

Druga rzecz o której powinieneś pamiętać to fakt, że nie jesteś wstanie zaplanować wszystkiego! Możesz mieć opracowany idealny plan podróży, dopracowany w każdym szczególe, lecz może on legnąć w gruzach w ciągu kilku sekund z powodu np. kapryśne pogody. Albo z powodu złośliwości rzeczy martwych, które lubią płatać psikusa. Niezawodny sprzęt może nagle zepsuć Ci się w najmniej oczekiwanym momencie… Dlatego nie wściekaj się, nie denerwuj tylko daj się ponieść przygodzie. Może dzięki temu spotkasz na swojej drodze fantastycznych ludzi albo zabłądzisz odkrywając najbardziej bajkowy zakątek świata. Jeśli przetrwasz ten kryzys to uwierz mi później będziesz wspominał te chwile z uśmiechem na twarzy, bo to będzie ta magiczna część przygody o której marzyłeś jeszcze będąc w domu.

Trzecią ostatnią rzeczą o której dzisiaj chce wspomnieć jest „czas”… Gdy przekręcisz kluczyk w stacyjce i odpalisz swój motocykl pierwsza rzecz jaką powinieneś zrobić to wrzucić zegarek do sakwy. Od tej chwili nie musisz brać udziału w wyścigu szczurów! Przecież nie jedzie z Tobą szef, który się wścieka, gdy Twój lunch przedłuży się choć o 3 minut (no chyba, że to Ty jesteś tym szefem)… nareszcie możesz wrzucić na luz… dać się ponieść przygodzie, przestać się śpieszyć. Od tej pory niech czas wyznaczają Ci pory dnia… dzień i noc. Godziny posiłków – Twój żołądek… kiedy będziesz głodny albo spragniony po prostu się zatrzymaj.

Subiektywny Poradnik Motocyklisty

Riding Across America

Coraz więcej osób podczas prelekcji oraz w mailach zasypuje mnie pytaniami dotyczącymi moich wypraw… Pytacie się, co ze sobą zabrać… jak się przygotować do dalszej podróży motocyklowej… Postanowiłam stworzyć „Subiektywny Poradnik Motocyklisty”,  aby chociaż w części odpowiedzieć na nurtujące Was pytania. Jeśli będziecie mieli, jakieś dodatkowe nie krępujcie się… piszcie je w komentarzach!

pierwszy tydzien

wk07

wk07Jestem juz od tygodnia w drodze. Gdy sie budze rano nie wierze, ze to naprawde sie dzieje… wydaje mi sie, ze to piekny sen, a nie rzeczywistosc! Poczatki walki o to marzenie nie byly latwe… wiele spraw ukladalo sie nie po mojej mysli, ale to czesc wyprawy i w takich chwilach trzeba byc silnym…. skoncentrowac sie na swoim marzeniu i myslec pozytywnie!

Jutro wskakuje na prom do Islandii i  modle sie, aby nie bylo sztormu. Dwa dni na statku przy zlej pogodzie… to moze byc za wiele dla mojego zoladka 😛

Trzymajcie kciuki!!

Photo by Sony Xperia Z3 Compact
#SonyXperiaZ3 #Xperia #ICan @SonyXperiaPL

znowu w drodze

me and VanVan

me and VanVanKilka dni temu rozpoczęłam nową wyprawę. Po zakończeniu Riding Across America ciężko mi było usiedzieć w jednym miejscu dlatego zaczęłam planować kolejną podroż. I po kilku miesiącach przygotowań znowu jestem w trasie! Tym razem jadę małą 125tką!! Ten motocykl (Suzuki VanVan) ma duszę, dlatego wcale się nie przejmuje, że ma jedynie 12KM. Tym motocyklem chce przejechać dookoła Europy 15 000km z Islandii do Lizbony… z Lisbony do Toskanii… z Toskanii w Alpy…
Ludzie czasami zadają mi pytanie czemu to robię? Odpowiedź jest bardzo prosta, bo to kocham! Wiatr we włosach, drogę przesuwającą się tuż pod stopami. Zresztą Ci co jeżdżą zrozumieją o czym mówię.

Scroll To Top