Happy Bday!

finally the ocean - the best present for 30 birthday!! :D

Hi Guys!
That picture was made exactly one year ago when I reached Atlantic Ocean in Spain while my ‪#‎RidingAcrossEurope2‬ motorcycle trip. Remember Everything is Possible!! Even the craziest dream! 😉 Today is my birthday. ? ? And I would like to do someting unique… I would like to wish You:

Be Brave.
Be Strong.
Take Risks.
Smile, Laught! Don’t be afraid to make a fool of yourself!
Stay Positive! Stay true to yourself!
…and Make Your Dreams Happen!!

Cheers,
Weronika ❤

Spotkanie w Warszawie

Południk Zeropl. Już 6 stycznia o godz. 19 będę miała okazję gościć w kawiarni „Południk Zero” (ul. Wilcza 25), gdzie będę opowiadać o mojej niedawnej wyprawie dookoła Ameryki Północnej. Chcecie miło spędzić wieczór? To zapraszam na to spotkanie!

Więcej: TUTAJ

eng. 01.06 @ 7pm I will have opportunity to host meeting in cafeteria „Południk Zero” (25 Wilcza Street) where I’ll talk about my recent trip around North America. Do you want to spend nice evening? Join us.

podziękowania

okladka_wszystko zaczyna sie od marzen-kopiaDzisiaj chciałam podziękować czytelnikom mojej książki. Nie minęły jeszcze dwa tygodnie odkąd pojawiła się na rynku… ale wasze recenzje udowadniają mi, że warto było zaryzykować i wydać ją samemu.

„Książka, bardzo inspirująca, dobrze się ją czyta – jednym tchem. Czujesz wiatr we włosach podróżując wraz z autorką.” – Lena

„Książka z kategorii, które się czyta jednym tchem. Wciąga od pierwszej strony. Powinna być lekturą obowiązkową dla wszystkich, którzy nie mają odwagi by realizować swoje marzenia. Polecam.” – Marek

„Książkę czyta się na jeden raz. Przez kilka wieczorów była czytana dzieciom przed snem. Chciały więcej i więcej. Czytając tą książkę ma się wrażenie, że osobiście odwiedza się wszystkie te opisane miejsca. Super pomysł z drugim narratorem, ale żeby się dowiedzieć kto lub co nim jest, trzeba przeczytać książkę …” – Piotr

„Książka świetnie napisana. Opisane chyba najważniejsze i najciekawsze momenty z wyprawy – dlatego czyta ją się szybko i w sumie na raz, bo wciąga w przygodę i czytelnik żądny jest dalszych informacji z wyprawy. Dlatego zanim zaczniecie czytać zastanówcie się czy czasowo podołacie bo czas szybko płynie a rano zazwyczaj trzeba wstać do pracy. Polecam książkę tym co jeżdżą i tym co pragną jeździć na jednośladzie i to niekoniecznie „wokół komina” bo jak widać po autorce i głównej bohaterce książki to wciąga. a w miarę jedzenie apetyt wzrasta. I jeszcze jedno – zgadzam się z autorką że nie moc i pojemność są ważne, ale marzenia. Szerokości i do zobaczenia na szlaku naszych marzeń.” – Sebastian

Kolor

radiokolor1pl. Fajnie jest rozpocząć poranek z Kolorem. Promocję książki mogę uznać za rozpoczętą i to z przytupem. Dzięki Marta za spotkanie w Radio Kolor.

eng. It’s cool to start morning with color. Promotion of the book I can consider as started. Thanks Marta for meeting in Radio Kolor.

„just the two of us”

DSC_0936-2

Jutro minie drugi tydzień odkąd wspólnie z Bonnevillem pokonujemy drogi Ameryki Północnej. Pierwsze kilometry nie były łatwe… jazda w deszczu, po ciemku… przyzwyczajenie się do bagażu… Ale od momentu, kiedy wskoczyliśmy z Bonnim na Skyline Drive jakby coś zaskoczyło, a może zaiskrzyło?!? Trasa Skyline Drive jest o tyle trudna, że obowiązuje tam ograniczenie prędkości do 56km/h. Są szaleńcy, którzy się tym nie przejmują, ale Rangerzy stoją na straży i studzą zapał bardzo wysokimi mandatami… rzędu 500$. Dodatkowo trzeba uważać na zwierzęta…. wiewiórki (dowcipnisie przebiegające w tą i nazad), sarny czy niedźwiedzie. Trasy są bardzo zadbane i kusi wszystkich możliwość odkręcenia manetki, ale z drugiej strony otacza nas tyle wspaniałych widoków, że szybka jazda byłaby by grzechem, bo nic innego prócz żółtej wstęgi nie wpadłoby nam w oko.

Przez Appalachy przebiega także inna bajkowa trasa „Blue Ridge Parkway”, która wije się po górach przez 750km, aż do samego Cherokee. I przyznam, że Triumph świetnie spisywał się na jej zakrętach,… duszą bliżej mu do motocykla sportowego, niż opasłego choppera. I tak łykamy kolejne kilometry asfaltu czekając na kolejne przygody i piękne widoki (których tutaj nie brakuje). Jedynie pogoda płata figle, bo temperatura przypomina piekarnik i sami miejscowi są zszokowani, a przecież to dopiero wiosna…

p.s.

Razem z Bonnim zaliczyliśmy także „Tail of the Dragon” w Deals Gap. Na odcinku 11 mil znajduje się 318 zakrętów – istna zakrętolandia.

Wyprawę napędza Triumph i InterMotors.
Wyprawę napędza Masterlease.

 

Baltimore-Washington

DSC_0363

pl. W Baltimore los się do mnie uśmiechnął, bo pod swój dach przygarnęła mnie rodzina Couchsurferów: Iris, Siri i Mike. Mieszkają oni w przepięknej kamienicy, którą własnoręcznie remontują. W ciągu jednego wieczoru poznałam historię ich domu oraz ich wędrówki przez życie. I tak zaczynam podróżować od człowiek do człowieka i choć Baltimore mnie zachwyciło swoją architekturą, porządkiem oraz klimatem małego miasteczka to już dzisiaj wiem, że najważniejsi w tej wyprawie są ludzie, bo oni tworzą klimat tej wyprawy.

Następnym przystankiem był Waszyngton. Miasto, przed którym ostrzegało mnie wielu…, bo korki i pełno urzędników… Pod swój dach przyjęła mnie wspaniała para Natalia i Victor. Pomimo, że mój przystanek w stolicy miał być bardzo krótki starali się, abym zobaczyła każdą większą atrakcję tego miasta.

Planów nawet nam nie pokrzyżowała szalejąca ulewa. I pomimo, że była przemoczona do ostatniej suchej nitki to nigdy nie zapomnę pomnika „Marine Corps War Memorial” przedstawiającego moment wetknięcia flagi przez amerykańskich żołnierzy na szczycie Suribachi, na wyspie Iwo Jima. W deszczu… po zmroku drugi wielkie wrażenie zrobił na mnie pomnik upamiętniający Weteranów Wojny w Korei. Przedstawiał on żołnierzy w skali 1:1 przedzierających się w strugach deszczu przez dżunglę. Przy panującej pogodzie wszyscy zwiedzający mieli ciarki na plecach, bo wszystkim wydawało się jakbyśmy mijali zjawy.

Rano pojawiły się ostrzeżenia w mediach o możliwości powodzi oraz silnych wyładowań elektromagnetycznych… nie wróżyło to dobrze w szczególności, że miałam w planach dostać się w góry, aby przejechać Blue Ridge Parkway, ale podczas takiej pogody było to absolutnie niemożliwe. Moi gospodarze zareagowali bardzo szybko i zaproponowali, abym została u nich jeszcze dwa dni. I przyznam się, że nie żałuje tej decyzji, bo to, co się działo za oknem przypominało sztorm. Dodatkowo dzięki temu, że zostałam miałam okazję oglądać na żywo mecz naszego rodzynka (Marcina Gortata) w NBA wraz z kibicami Washington Wizards. No i zaliczyłam moją pierwszą w życiu lekcję jogi, a wszystko to dzięki gospodarzom, którzy sprawili, że pobyt w Waszyngtonie zamienił się w magiczną chwilę.

Więcej zdjęć: galeria

Wyprawę napędza Triumph i InterMotors.
Wyprawę napędza Masterlease.

eng. Fate smiled to me in Baltimore – I found the roof thanks to Couchsurfer family: Iris , Siri and Mike. They live in a beautiful house, which they overhaul by themselves. In one evening I heard the story of their home and their journey through the life. And so I started to travel from human to human, and although Baltimore amazed me with its architecture, order and climate of a small town… but today I know that the most important thing in this trip are the people, because they create the atmosphere of this expedition.

The next stop was Washington. Many have warned me about this city… because traffic jams and officials… I found shelter in house of Natalie and Victor. Although my stop in the capital supposed to be very short but thanks to my Hosts I saw major attraction of the city. Our plans haven’t been even crossed raging downpour. We all soaked to the last shreds.. but I won’t forget the monument „The Marine Corps War Memorial” depicting a moment when U.S. soldiers plug the flag at the top of Suribachi on the island of Iwo Jima. In the rain… after dark… great impression made ​​on me a memorial to Korean War Veterans. Which presents soldiers in scale 1:1 breaking through the jungle in the rain. Prevailing weather made all visitors goose-bumps, because we thought we were passing ghosts.

In the morning appeared warnings about the possibility of flooding and strong electromagnetic discharges… it wasn’t bode well in particular that I had a plans to get to the mountains to ride the Blue Ridge Parkway, but in this weather this was absolutely impossible. My Hosts responded very quickly and offered me to stay with them for two more days. And I must admit that I didn’t regret that I stayed… especially when I looked what was happening outside – it was like a storm.

Thanks to the fact that I stayed I had the opportunity to watch live match of our polish NBA “raisin” (Marcin Gortat) with other Washington Wizards fans. And I passed my very first yoga class all thanks to the Natalie & Victor who made my stay in Washington a magical moment.

more photos:  gallery

New York, New York

nyc-29

pl. Wyprawa rozpoczęła się na dobre, choć początki nie były łatwe. 24 godziny przed odlotem myślałam, że zwariuję nic nie szło po mojej myśli… momentami myślałam, że niektórzy zapominają gdzie jadę i mój wyjazd traktują jak przejażdżkę do Kazimierza nad Wisłą. Ale udało się… w środę stawiłam się na lotnisku, aby odlecieć w stronę moich marzeń. Z uśmiechem na twarzy, bo do grona Partnerów w ostatniej sekundzie dołączył Sony Mobile udostępniając mi smartfona Sony Xperia Z1, którym będę uwieczniać wszystkie ulotne chwile podczas tej podróży. Mając limit 23kg bagażu cieszyłam się straszliwie, że nie będę musiała dźwigać lustrzanki ze wszystkimi obiektywami. Dodatkowo telefon ten jest wodoodporny…, więc chrzanić deszcz 😀

Gdzieś nad Oceanem Atlantyckim dotarło do mnie, że to nie sen. I od teraz będę zdana tylko na siebie oraz na pomoc zupełnie obcych ludzi… pytanie tylko czy będą chcieli mi pomóc?

Jak na razie mogę przyznać, że ta pomoc mnie onieśmiela. Przez pierwsze 3 dni nocowałam u Polki mieszkającej od 5 lat w Nowym Jorku. Monika udostępniła mi swój apartament, a także poświęciła mi swój czas (dzięki kochana za pomoc!). Sprawiając, że aklimatyzacja stała się dla mnie dużo łatwiejsza.

Duże podziękowania należą się też chłopakom z Triumph Westchester. Sprawili, że Triumph został przygotowany idealnie do drogi. Dodatkowo mogę przyznać, że szczęka mi opadła, kiedy przekroczyłam próg ich salonu… oczywiście motocykle były piękne…, lecz zaskoczeniem był fakt, że salon ten prowadzi dwójka Polaków!! Read more

Scroll To Top